Niemiecka eliminacja F35 idzie źle z NATO

Oczywiście decyzja Niemiec, by nie utrzymywać F35 jako kandydata do zastąpienia 90 Tornado, w ogóle nie pasuje do NATO. W każdym razie takie jest znaczenie wielu stwierdzeń i publikacje mniej lub bardziej oficjalne w stosunku do sojuszu.

Wśród krytyki kierowanej pod adresem rządu niemieckiego, dotyczącej osłabienia sojuszu poprzez wybór urządzenia, które w ciągu dziesięciu lat stanie się „przestarzałe”, pojawiła się „różnica w wydajności pomiędzy Typhoon i F35” oraz ewentualną rezygnację z możliwości przenoszenia bomby atomowej B61. Możemy zatem wyobrazić sobie presję wywieraną na belgijskich urzędników w związku z wyborem samolotu, który ma zastąpić F16, i nie dziwi nas, że niemiecki rząd jest wyróżniany za faworyzowanie swojego przemysłu (przed przemysłem amerykańskim?), podobnie jak rząd francuski, podejrzany o to, że stał za tą decyzją. Prawdą jest, że Francja zawsze miała ogromny wpływ na Niemcy w zakresie obronności...

Zwłaszcza, że ​​każdy z tych argumentów jest w dużej mierze wątpliwy. Więc Typhoon będzie miał, jako Rafale, plan modernizacji zintegrowany z programem FCAS, tak aby utrzymać jego zdolność operacyjną. Warto również zauważyć, że wydaje się, że Niemcy rozważają udostępnienie części swoich usług Typhoon zaawansowane możliwości zakłócania i walki elektronicznej. Z punktu widzenia wydajności, Typhoon nie ma absolutnie nic do pozazdroszczenia F35, którego prędkość, pułap, zwrotność, zasięg i ładowność przewyższają amerykański samolot. Pozostaje potencjał nuklearny, którym należy się zająć. Możemy jednak sądzić, że niedawne porozumienie w sprawie obronności między Francją a Niemcami otwiera możliwości w tym kierunku.

Wreszcie i to nie jest neutralne, ale poprzez zamówienie Typhoon a nie F35, Niemcy odniosą zwrot budżetowy przekraczający 75% zainwestowanych kwot. Istotny parametr, gdyż wzrost gospodarczy w Niemczech prognozowany na 2019 r. na poziomie 1,1% wydaje się wykazywać oznaki osłabienia.

Na dalej

PORTALE SPOŁECZNOŚCIOWE

Ostatnie artykuły