Wielka Brytania chce rozszerzyć artykuł 5 NATO o ataki cybernetyczne

Państwa członkowskie NATO mogą, jeśli są przedmiotem agresji militarnej, odwołać się do Artykułu 5 Sojuszu, znanego jako „Artykuł obrony zbiorowej”. W rzeczywistości atak na ten kraj członkowski stałby się atakiem na wszystkie kraje sojuszu. Każdy kraj miałby jednak swobodę wykorzystania środków, których użyłby do walki z tą agresją i udzielenia pomocy atakowanemu krajowi. Artykuł ten został przywołany tylko raz od czasu utworzenia Sojuszu Atlantyckiego, po atakach Stanów Zjednoczonych z 11 września 2001 r., które wywołają interwencję NATO w Afganistanie.

W obliczu gwałtownego wzrostu cyberataków na coraz bardziej strategiczne cele, ataków wymagających zasobów i umiejętności na poziomie państwa, brytyjski minister spraw zagranicznych Jeremy Hunt powiedział na konferencji w Wielkiej Brytanii, że NATO poświęcone cyberobronie ma wystarczająco dużo elementów, aby się do tego odwołać. artykuł 5 Obrony Zbiorowej. Według ministra wszystkie poszlaki wskazują na Rosję, która w razie potrzeby chciałaby dysponować wieloma strategicznymi środkami, aby unieruchomić kraj za pomocą cyberataku. Zapytał też tę samą Rosję o ingerencję w procesy wyborcze w Stanach Zjednoczonych, jak i na Ukrainie. I podsumowując, że z pewnością należałoby stworzyć „artykuł 5bis”, bardziej dostosowany niż obecne artykuły, aby uwzględnić rzeczywistość cyberataków.

Jednak bardzo trudno jest z całą pewnością zidentyfikować pochodzenie cyberataku i całkowicie możliwe jest skierowanie wskazówek w określonym kierunku. Biorąc pod uwagę manipulację „dowodami”, która miała już miejsce w celu uzasadnienia pewnych działań wojskowych, utworzenie w ramach sojuszu silnego mechanizmu dotyczącego reakcji na ofensywę cyfrową groziłoby otwarciem drogi do możliwości manipulacji opinią publiczną, zob. kraje sojusznicze. Jest to tym bardziej prawdziwe, że praktycznie niemożliwe jest obiektywne zweryfikowanie istotności ataku, ani jego pochodzenia, bez dostępu z bardzo wysokimi uprawnieniami do systemów informatycznych, co oczywiście byłoby bardzo trudne do wyobrażenia nawet pomiędzy sojusznikami .

Tak naprawdę, nawet jeśli Cyberobrona bez wątpienia musi być przedmiotem bardzo ważnego priorytetu w Europie i jeśli członkowie zarówno NATO, jak i UE mają wszelki interes we współpracy na najwyższym szczeblu w tej dziedzinie, wydaje się, że ryzykowne jest uwzględnienie tej hipotezy w „artykule 5 bis”. Środki tworzenia kopii zapasowych i ochrony obwodowej wrażliwej infrastruktury, w połączeniu z procedurami umożliwiającymi wznowienie działalności lub funkcjonowania tej infrastruktury w trybie pogorszonym, a także środki reagowania cybernetycznego, które mogą mieć charakter ponadnarodowy, wydają się zarówno dostosowane, jak i proporcjonalne do stawienia czoła zagrożeniu.

Jedno jest pewne: jeśli cyberofensywy, słusznie lub niesłusznie przypisywane Rosji, stanowią dziś zagrożenie w czasie pokoju, dzieje się tak dlatego, że europejska infrastruktura strategiczna ma bardzo małą odporność na poważny konflikt, a zatem poza słabościami armii europejskich już wspomniano, samo istnienie Europy jako społeczeństwa politycznego i gospodarczego byłoby zagrożone od początku takiego konfliktu.

Być może to właśnie ten punkt, bardziej niż jakikolwiek inny, powinien w nadchodzących latach skupić uwagę europejskich polityków w kontekście europejskiej obronności.

Na dalej

PORTALE SPOŁECZNOŚCIOWE

Ostatnie artykuły