Dlaczego żaden rząd europejski nie zatwierdził uwagi prezydenta Macrona na temat NATO?

- Reklama -

Wypowiedź prezydenta E. Macrona wygłoszona w wywiadzie udzielonym brytyjskiemu portalowi ekonomicznemu „The Economist”, według którego sojusz znajdował się obecnie w stanie śmierci mózgowej, wywołała poruszenie wśród członków Sojuszu. I jasne jest, że żaden z przywódców krajów członkowskich, a zwłaszcza Europy, nie poparł obserwacji francuskiego prezydenta. Czy możemy stwierdzić, że te francuskie wnioski były „przedwczesne”, jak oświadczyła kanclerz Niemiec Angela Merkel zaledwie kilka godzin po publikacji wspomnianego wywiadu? Nie tak pewny …

O ile oficjalne deklaracje mające na celu nadanie wagi uwagom Emmanuela Macrona zdarzały się bardzo rzadko i z reguły pochodziły z krajów nienależących do NATO, takich jak Rosja, to deklaracje o moderowaniu i sprzeciwianiu się ustaleniom Francji były natomiast bardzo liczny. Niezależnie od tego, czy jest to kanclerz Niemiec, Sekretarz Generalny NATO, Norweg E. Stoltenberg czy Amerykanin Pompeo, wszyscy oni podkreślili dwie kwestie, które ich zdaniem stanowią sedno europejskiej strategii obrony zbiorowej, a mianowicie potrzeba wsparcia amerykańskiego bronić kontynentu i rolę historyczną jaką Sojusz odegrał w utrzymaniu pokoju podczas zimnej wojny. Jednak argumenty te, choć wysuwane z pewnością, mogą równie dobrze nieść w sobie same powody obserwacji z Pałacu Elizejskiego oraz rosnące w ostatnich latach we Francji wrogie nastroje wobec NATO w opinii publicznej.

Uzależnienie Europy od amerykańskiej ochrony

Rzeczywiście, w szczytowym okresie zimnej wojny, w r 1980, reprezentowani byli europejscy członkowie Sojuszu Atlantyckiego, których było wówczas zaledwie 13, łącznie z Turcją 45% inwestycji Obrony Sojuszu, Stany Zjednoczone reprezentują 51%, Kanada 4%. Reprezentowało te same 13 krajów 70% sił pancernych globalnym i 55% sił powietrznych, które można zmobilizować 62% siły roboczej z niego wyprowadzono sumy.

- Reklama -
Leopard 2 Niemiec podczas ćwiczeń Noble Jump 2019 Niemcy | Sojusze wojskowe | Analiza obrony
W 70 r. kraje europejskie posiadały 1980% sił pancernych NATO, w porównaniu z mniej niż 50% obecnie.

En 2020, sytuacja jest znacząco inna. Kraje europejskie obecnie jedynie reprezentują 27% inwestycji obrony członków sojuszu w porównaniu do 70% w przypadku Stanów Zjednoczonych. Siła robocza 26 europejskich państw członkowskich reprezentuje obecnie jedynie 56% siły roboczej mobilizowalności, siły pancerne spadły poniżej 50%, siły powietrzne poniżej 45%, przy czym istnieją znaczne różnice technologiczne, gdyż znaczna część liczonych pojazdów opancerzonych i samolotów to stary sprzęt Układu Warszawskiego, przestarzały technologicznie.

Jeśli w stałych dolarach ogólny poziom wydatków krajów sojuszu, z wyłączeniem USA, w 1989 roku powrócił do poziomu z 2019 r., to budżet amerykański wzrósł w tym samym okresie o prawie 80%, co wyjaśnia głęboki spadek między obiema grupami . Co gorsza, w głównych europejskich krajach obronnych w 1980 r., czyli Niemczech Federalnych, Francji, Wielkiej Brytanii i Włoszech, ich inwestycje znacznie spadły, co zostało zrekompensowane jedynie wzrostem budżetów innych krajów lub nowych członków, takich jak Turcja czy Polska .

W rzeczywistości i obiektywnie Sekretarz Generalny NATO ma całkowitą rację, ogłaszając, że dzisiaj: 80% zdolności wojskowych sojuszu zapewniają Stany Zjednoczone, pod warunkiem uwzględnienia możliwości operacyjnych i technologicznych sił oraz ich dostępności. I to poważna nierównowaga, stworzony nie przez Stany Zjednoczone, ale przez Europejczyków, wydaje się leżeć w sercu obecnych dysfunkcji, z jakimi spotyka się Sojusz, czy to w Brukseli, czy w Syrii, a które francuski prezydent podsumowuje terminem śmierć mózgu.

- Reklama -

Czy nie skupiamy się na niewłaściwym celu?

W obliczu tej obserwacji kuszące jest to zrobić oczerniać NATO siebie i na Stany Zjednoczone. Pierwsza za to, że stała się narzędziem wpływu drugiej, szczególnie w kwestiach kontraktów obronnych, a druga za chęć nadużywania swojej dominującej pozycji. Ale znowu, tak by było odwrotne przyczyny i skutki !

Air Force Mirage 2000 5 rozmieszczony w ramach natowskiej operacji Baltic Air Policing Niemcy | Sojusze wojskowe | Analiza obrony
Dwa Mirage 2000-5F wykonują lot po wyścigu tanga 21 sierpnia 2018 r. w bazie lotniczej Ęmari w Estonii.

Rzeczywiście, nawet jeśli prezydentowi Trumpowi wyraźnie brakuje politycznej finezji w swoich decyzjach, co powoduje, że dyskurs sojuszu na arenie międzynarodowej jest chaotyczny, jak widzieliśmy ostatnio w sprawie Syrii, kontrola faktów USA nad NATO nie miała miejsca w jego przypadku. Używał go także prezydent Obama, a wcześniej George W. Bush, w sposób po prostu mniej widoczny w mediach. Jednak amerykańscy prezydenci i ich administracje nie mogą ponosić odpowiedzialności przed europejską opinią publiczną, ale przed własną opinią, tą, która ich wybrała. Jednak dzisiaj, Amerykanin płaci ponad 2000 dolarów rocznie na finansowanie American Defense, Norweg płaci 1300, Brytyjczyk 980, a Francuski 709, I niemiecki 591 (uwaga: ta ostatnia liczba wydaje mi się wątpliwa, gdyż kwota do obliczenia wynosi raczej około 480). Jak amerykański prezydent może usprawiedliwić taką lukę w wysiłkach obronnych w porównaniu z najbogatszymi krajami europejskimi, które wnoszą do Niemiec jedynie połowę, jedną trzecią, a nawet jedną czwartą?

Tak naprawdę nierównowaga sił w NATO i prokrastynacja, jaką generują, prowadzące do pewnego paraliżu idei i instytucji, są jedynie konsekwencją sytuacji, która po raz kolejny stworzone przez Europejczyków, a nie przyczyną zaobserwowanych problemów. I tak naprawdę, wołając przeciwko NATO, Francuzi, a także liczne europejskie ruchy polityczne, które potępiają amerykański hegemonizm, jedynie ignorują podstawowe przyczyny tej sytuacji. Jeśli chodzi o media, zarówno we Francji, jak i w Europie, bardzo niewiele z nich wyszło poza proste powtarzanie krótkich zdań poszczególnych osób i wniknęło w szczegóły, niestety...

- Reklama -

Czy Europa „francuskiej” obronności jest alternatywą?

Zamiast atakować przyczyny, francuski prezydent wolał zatem skupić swoje przemówienie na konsekwencjach, proponując, aby im zaradzić, budowę „Europy Obrony”, czysto francuska wizja Europy, która łącząc wszystkie swoje zasoby wojskowe i która zorganizuje swoją siłę militarną na skalę ogólnokontynentalną, mogłaby odzyskać utracony status wielkiego mocarstwa światowego. Niestety, ta wyimaginowana wizja A Europa supermocarstwa, nie podziela dziś żaden z rządów europejskich krajów członkowskich Sojuszu Atlantyckiego, ani nawet Unia Europejska. A dzieje się tak z wielu, czasem rozbieżnych powodów:

Wlać Niemcy, celem jest wyraźnie maksymalne ograniczenie wysiłków obronnych, zarówno finansowych, jak i ludzkich, nawet jeśli oznaczałoby to konieczność scedowania w tym celu części swojej suwerenności na rzecz Stanów Zjednoczonych. Ta wizja nie jest dogmatyczna ani merkantylna, jest podyktowanademografia z kraju. Rzeczywiście, w ciągu 20 lat niemiecka populacja zawodowa spadnie poniżej symbolicznego słupka 50% ogółu ludności, wraz z eksplozją liczby osób starszych i emerytów. Tak naprawdę, aby zachować zrównoważony system społeczny, kraj musi koncentrować swoją aktywną populację na stanowiskach o wysokiej produktywności i generujących dużo wartości dodanej przeznaczonej na eksport. Nie może zatem przeznaczyć znacznej części tych aktywnych sił na misje obronne, może po prostu zgodzić się na przyjęcie kluczowej roli w europejskim przemyśle obronnym i ewentualnie pomóc krajom sojuszniczym o korzystniejszej sytuacji demograficznej.

F35B i Typhoon RAF Niemcy | Sojusze wojskowe | Analiza obrony
Współpraca operacyjna i technologiczna Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych wydaje się doskonale odpowiadać oczekiwaniom brytyjskich przywódców.

Wlać Wielka Brytania, historyczny członek „ Pięć oczu„, połączenie transatlantyckie jest postrzegane jako konstytutywne dla potęga międzynarodowa z kraju. Uzyskuje w szczególności uprzywilejowany dostęp do technologii obronnych USA, amerykańskiego wywiadu, a także – co nie jest bez znaczenia – do rynku sprzętu obronnego USA. Każdego roku ponad połowa sprzętu obronnego importowanego przez Stany Zjednoczone jest pochodzenia brytyjskiego.

Dla Kraj wschodni Europy równanie jest jeszcze prostsze. Wiedzą, że nie są w stanie samodzielnie ani z pomocą Europejczyków stawić czoła rosyjskiej ofensywie, gdyby ta interweniowała. Tak naprawdę, z wyjątkiem Węgier Victora Orbana, które utrzymują uprzywilejowane kontakty z Moskwą, większość tych krajów nie widzi innego wyjścia, jak tylko zacieśnić więzi z Waszyngtonem, zwiększyć własne bezpieczeństwo. Zbliżenie to nie następuje bez rekompensaty, na ogół w formie znacznej Kontrakty obronne. Jednak większość rządów, podobnie jak opinia publiczna, jest za tym, aby Waszyngton podpisał ubezpieczenie na życie.

W końcu nie ma drugiego państwa w Europie, które tak jak Francja chciałoby odzyskać wpływy na świecie kosztem własnego bezpieczeństwa, czy to politycznego, militarnego, czy gospodarczego. Jednak Francja jest dziś wniemożność zaoferowania żadnej alternatywy dla każdego ze swoich problemów, będąc w napiętej sytuacji gospodarczej i posiadając jedynie ograniczoną konwencjonalną siłę militarną. Nic, co w każdym razie byłoby warte ryzyka dla Warszawy, Berlina, Londynu czy Rygi.

Wnioski

Czy zatem sytuacja jest bez rozwiązania? Przeciwnie, rozwiązania istnieją, a ich wdrożenie zależy wyłącznie od Francji. Z powyższego wynika, że ​​atakowanie NATO nie jest uzasadnione ani obiektywnie, ani poprzez kalkulację polityki europejskiej. Jeśli Francja rzeczywiście chce propagować ideę Obrony Europy przez Europejczyków, będzie musiała przede wszystkim stać się wiarygodnym w temacie. Z pewnością siły francuskie są doświadczone i skuteczne. Ale jeśli chodzi o rozmieszczenie brygady pancernej w Estonii lub Rumunii w celu wzmocnienia zdolności obronnych sojuszników lub jeśli chodzi o rozmieszczenie statków i samolotów bojowych w Grecji w celu zneutralizowania pragnień Turcji, to nie Francja interweniuje, ale Stany Zjednoczone Stany. I dopóki Francja nie będzie w stanie przejąć odpowiedzialności za te aspekty, jej przemówienie będzie całkowicie niesłyszalny w Europie.

Francja ma wyjątkowa sytuacja w Europie, z globalnym przemysłem obronnym, środkiem odstraszania nuklearnego, doświadczoną armią zawodową, a także wysoką stopą bezrobocia, zwłaszcza wśród młodych ludzi, i raczej korzystną sytuacją demograficzną. Dlatego też dysponuje środkami umożliwiającymi znaczne zwiększenie wysiłków obronnych. bez zwiększania deficytów opinii publicznej, zwłaszcza poprzez zastosowanie doktryn takich jak La Pozytywna obrona wycenylub ogólny plan, taki jak Stojak obronny. Jeśli jednak inwestycje francuskiej obronności znacząco wzrosną, jest to pewne Niemcy jak Wielka Brytania zrobi to samo; Historycznie rzecz biorąc, te 3 kraje zawsze miały mniej więcej porównywalne wydatki na obronę i żaden kraj nie pozwolił innemu na objęcie znaczącej przywództwa w tej dziedzinie.

Prezydent Francji E.Macron, premier Wielkiej Brytanii T.May i kanclerz Niemiec A. Merkel 1 Niemcy | Sojusze wojskowe | Analiza obrony
Prezydent Francji E. Macron, premier Wielkiej Brytanii T. May i kanclerz Niemiec A. Merkel w Bułgarii na szczycie UE w Sofii 17 maja 2018 r.

Wzrost wydatków i zasobów, związany z „ Szybkie zwycięstwo » takie jak operacje reasekuracyjne w Europie, niezależne operacje zewnętrzne i dwustronne umowy polityczne z innymi krajami niebędącymi członkami NATO ani UE, prawdopodobnie spowodują wówczas powolne, ale nieodwracalne przejście krajów od zależności od ochrony USA w stronę koncepcji z globalna obrona europejska, które można doskonale rozwijać także w samym NATO lub na jego obrzeżach. Wreszcie Francja musi, i to jest istotne, rozszerzyć działanie odstraszające krajowych do Europy oraz wprowadzić mechanizmy umożliwiające krajom europejskim przejąć część decyzji, podobnie jak w kontekście amerykańskiej broni nuklearnej w NATO.

Tak naprawdę, jeśli Francja rzeczywiście chce, poza zwykłym dyskursem na scenie międzynarodowej, promować swoją europejską wizję La Défense, będzie musiała zacząć od rozpocząć zmiany konieczne, aby umocnić swoją wiarygodność w terenie oraz uzbroić się w determinację i cierpliwość. Wraz ze wzrostem mocy chińskie siły zbrojne na Pacyfiku i Oceanie Indyjskim Stany Zjednoczone będą musiały co roku przeznaczać na ten teatr teatru coraz więcej środków, do tego stopnia, że ​​w ciągu kilku lat nie będą już w stanie zapewnić skutecznie zapewnić obronę skuteczne, czego oczekuje zdecydowana większość europejskich przywódców i opinia publiczna. W tej chwili Francja musi być gotowa zaproponować podstawy swojej europejskiej bazy obronnej, z realnymi szansami na utworzenie merytorycznego ruchu na kontynencie. Trzeba jeszcze zacząć od spojrzenia w lustro...

- Reklama -

Na dalej

PORTALE SPOŁECZNOŚCIOWE

Ostatnie artykuły